Polemiki i dyskusje
Milczeć czy rozmawiać?
Polemika Jacka Żakowskiego z Radą Etyki Mediów na łamach "Tygodnika Powszechnego" "Tygodnik Powszechny", nr 39 z 30.09.2001 r.
Z najwyższym niepokojem przeczytałem w "Tygodniku Powszechnym" nr 37/2001 podpisane przez Magdalenę Bajer oświadczenie Rady Etyki Mediów*, w którym Rada "wyraża głębokie oburzenie wobec zauważalnej od pewnego czasu tendencji do prezentowania w mediach osób pozostających w kolizji z prawem, podejrzanych lub oskarżonych o przestępstwa pospolite". Publikacja takiego oświadczenia oznacza, że Rada :
1. nie odróżnia podejrzenia lub oskarżenia od winy, co jest zaskakujące wobec dużej liczby powszechnie znanych osób w ostatnich latach niesłusznie podejrzanych i oskarżonych o przestępstwa pospolite (najbardziej znany i drastyczny jest przypadek Grzegorza Wójtowicza, który był spektakularnie aresztowany, a dziś jest szanowanym członkiem Rady Polityki Pieniężnej);
2. nie wie, że obowiązkiem mediów jest weryfikowanie informacji (zwłaszcza oskarżeń) ujawnionych przez organy państwa, których funkcjonariusze niejednokrotnie próbowali manipulować opinią publiczną, taka weryfikacja często wymaga przedstawienia stanowiska osób oskarżonych;
3. zapomina, że podobnie jak człowiek formalnie oskarżony przed sądem ma prawo do obrony , tak człowiek oskarżony publicznie (również przez funkcjonariuszy państwa) powinien mieć szansę publicznie odpowiedzieć na zarzuty - zwłaszcza że w polskiej praktyce po oskarżeniach publicznych często nie następuje oskarżenie przed sądem; media mają więc wybór. milczeć na temat oskarżeń lub dać głos oskarżycielom oraz oskarżonym;
4. zdaje się nie rozumieć, że poznanie racji motywów, pobudek, doświadczeń nawet najcięższych przestępców potrzebne jest opinii publicznej choćby po to, byśmy lepiej zrozumieli, skąd bierze się zło i jak go możemy unikać;5. nie uwzględnia faktu, że gdybyśmy przyjęli stanowisko REM jako dyrektywę, w polskich mediach zabrakłoby miejsca zarówno na "Nędzników", jak na "Rozmowy z katem". Wszystko to oczywiście nie znaczy, że każda rozmowa z każdym oskarżonym jest w mediach potrzebna i dobra. Rzecz polega jednak nie na tym, kogo się zaprasza, lecz jak się z kim rozmawia, jak się go przedstawia lub jak się opisuje w mediach drukowanych. A to jest sprawa inna i na tyle złożona, że cięciem trzyzdaniowej uchwały nie da się jej załatwić. Zdrowy rozsądek i liczne doświadczenia wskazują również, że nie do obrony jest wyrażony przez Radę pogląd, iż "zaproszenie na antenę (...) zawsze wyróżnia i powoduje obdarzenie zaproszonego autorytetem przez odbiorców". Bywa też przeciwnie. Dlatego z całym szacunkiem należnym Radzie oraz osobiście jej członkom apeluję, by Rada Etyki Mediów zechciała ponownie przemyśleć swoje stanowisko i wycofała lub zmodyfikowała nietrafną uchwałę podjętą zapewne w najlepszej intencji.
Jacek Żakowski
* Chodzi o oświadczenie z dnia 7 września 2001 r. ("Przeciw wzorom negatywnym")



